Markus Zusak: Złodziejka książek

Śmierć w roli narratora? Czemu nie? Jest wojna, więc ma wiele do roboty i może się pochwalić, że zna mnóstwo opowieści o ludziach. Wprawdzie tytułową bohaterkę widzi tylko trzy razy, ale w Molching w Niemczech, gdzie rozgrywa się akcja, spotyka się też z innymi, kiedy przychodzi po dusze, a z gruzów zabiera książkę, którą Liesel napisała w piwnicy. Wraca do niej potem wiele razy. Dzięki temu powieść ma dwie perspektywy: narratora i bohaterki. Co zatem widziała Liesel Meminer? Molching, gdzie wypadło jej zamieszkać u przybranych rodziców, jest miasteczkiem niedaleko od Monachium. To nie to samo, co obóz koncentracyjny czy frontowy Stalingrad, gdzie jest już tylko spiętrzone zło. Ale na pozornie cichej Himmelstrasse (Niebiańskiej ulicy) raz po raz wieje grozą, a z okupowanej i wojennej Europy dochodzą ponure wieści.  Czuje się tu stałą obecność Hitlera, Hitlerjugend rozpościera władzę nad duszami młodych. Ale Liesel najbardziej wstrząsnęło co innego: palenie książek. Zapisała to, co widziała, być może w przekonaniu, że w czasie terroru wielu ludzi zasługuje na podziw i że życie ma wartość. Postanowiła napisać nie tylko o tym, jaki los zgotowali ludziom hitlerowcy, ale i o dobrej rodzinie, która ją ratowała w złej doli, i o kochających matkach porażonych wojennym gromem, i o tym, że w cieniu śmierci można miłować chłopca o żółtych włosach i niebieskich oczach.